Interesujesz się grami wideo? Chciał(a)byś pisać artykuły, recenzje gier?

Zapraszamy Cię do naszego zespołu!

Więcej informacji

Przygody Gametofitowe: Polish Game Festival

Redakcja
ℹ Nasz zespół składa się obecnie z 7 autorów. Szukamy osób, które interesują się grami wideo (pisanie tekstów, tworzenie filmów itp.) więcej informacji

Na 14 września ja, Łukasz, razem z Igorem (Pięknym Kapciem) zaplanowaliśmy przechadzkę na Płocki event o grach, mianowicie Polish Game Festival. To nasza relacja z tego raczkującego growego wydarzenia (no bo wiecie - raczkującego, tak samo jak my, hehe).

Zacznijmy od tego, że wstęp był wolny. To ważna wiadomość, do której będę się często odwoływał i na pewno wpłynie to na nasz finalny werdykt. Informacje z plakatu mówią nam, że będzie tam: strefa gier i retro, VR, turnieje CS:GO i Fify, konkurs cosplay oraz spotkanie z Medusa Official (chyba jakiś popularny koleś, nie wiem, nie oglądam ;).

Chyba zaczniemy od negatywów, czyli parę słów o strefie gier. Wrzucili tam parę kompów i mówią: graj! I wiecie co? Ja byłbym w siódmym niebie, gdyby nie fakt, że nie było tam w co gierzyć. To nawet nie kwestia sprzętu, widziałem, co one potrafią i byłem nawet zaskoczony, iż mogą uciągnąć takie rzeczy. A więc nudziłem się razem z Kapciem, “zagrywając się” w przestarzałą wersję Minecrafta.

Cała strefa prezentuje się dosyć dobrze.

Taka biblioteka, nie ma w co grać! :(

Zupełnie inaczej w moich oczach prezentowała się strefa retro. Tutaj mamy szereg starych konsol typu PS1, PS2 i te staruszki, których nazw nie pamiętam, za młody jestem, żeby mi się łezka zakręciła, gdy usłyszę nazwę SEGA albo Nintendo. Najlepiej nam się grało w protoplastę serii PES (piłka nożna), to było chyba jedyne miejsce, gdzie można było rywalizować we dwójkę. Widać, że przy tym stoisku po prostu bardziej się postarali i starsze osoby mogły znaleźć coś dla siebie.

Nic wielkiego, ale całkiem OK się bawiliśmy. Jak najbardziej na plus.

Po wejściu do Nowego Kina Przedwiośnie pierwsze, co rzuca się w oczy, to dwie stacje VR. A więc są tam 2 Oculusy Rifty razem z dwoma komputerami z kartami RTX od Nvidii oraz telewizory do podglądu poczynań osoby w “innej rzeczywistości”. Naturalnie ciągle stała tam dwójka asystentów, która czyściła, zakładała i instruowała amatorów po użytkowaniu headsetu. Szczerze mówiąc, to moja ulubiona atrakcja spośród wszystkich. Może i gra nie była niczym bardzo specjalnym (chociaż widać, że starali się wybrać coś, co nie będzie wywoływało choroby lokomocyjnej, ot strzelaj se do tekturowych zombi), ale świetnie się bawiłem, bo samo doznanie wirtualnej rzeczywistości jest na tyle silne, że na negatywy się nie patrzy, a zwłaszcza u ludzi, którzy jeszcze tego nie doznawali.

Przepraszam, że mam takie słabe zdjęcia, po prostu, jeśli jesteś mądrzejszy od ziemniaka, wyobraź sobie, że za telewizorem jest koleś z Oculusem na łbie.

Jeśli chodzi o mnie, to muszę pezyznać - nie interesuję się e-sportem. Widać jednak, że lwia część budżetu poszło właśnie na to. Wszystko wyglądało dość profesjonalnie, nawet mieli komentatora i streamowali rozgrywkę CSa do szerszej publiczności. Gracze mieli profesjonalny sprzęt i grali o stawkę 10 tys. zł. Nie wiem, czy jak na mały turniej to duża stawka, ale i tak 2 patyki na głowę to z perspektywy obywatela całkiem spora sumka.

Nie mogę tego jednak powiedzieć o turniejach Fify. Wyglądało to o wiele skromniej w porównaniu do wielkiego molocha Valve. 3 PS4 były ustawione na stoliku razem z kompletami padów. I tyle. W sumie nie widziałem za bardzo, jak wyglądał sam turniej, ale z drugiej strony atmosfera była (chyba) o wiele bardziej casualowa i miła.

KotEscobara wyjaśnił o co chodziło w każdej ze stref, więc ja dopiszę po prostu swoją opinię. Zrobię to do tego w tej samej kolejności, co on, żeby było czytelnie.

Pierwsza - strefa gier. Weszliśmy do muzeum, zobaczyliśmy prawie wolną od wszelkiej ludzkości salę z poustawianymi komputerami. Spojrzeliśmy na pierwszy z brzegu i zobaczyliśmy folder z kilkoma grami. Ja byłem zadowolony, w Meat Boya czy Minecrafta zawsze przyjemnie jest pograć. Po twarzy Łukasza jakiegoś specjalnego zadowolenia nie było widać. “E tam, nie narzekaj, na każdym kompie przecież są inne gry, co nie?” powiedziałem. Nie było.
Żarty żartami, ale w coś tam fajnego pograłem. Poza wymienionymi grami było jeszcze Icy Tower… I chyba tylko to z ciekawych rzeczy XD. Po prawej od komputerów mieściła się strefa retro. Z niej byłem właściwie mniej zadowolony od Łukasza, w przeciwieństwie do strefy gier (tych zwykłych, wiecie). Było Nintendo 64, był pierwszy Plejak, była jakaś Sega i było kilka podróbek NESa. Większość działała średnio lub w ogóle nie działała (Sega uparcie nie zważała na nasze próby grania i wytrwale wyświetlała ciągle to samo). Mimo to zagraliśmy ten jeden meczyk w ISO, ale nie powiem, by było to bardzo przyjemne. No po prostu nie, jakoś mi ta strefa retro nie podeszła.

Dalej ta strefa VR. Nie mam pojęcia, czy rzeczywiście te gogle to był Oculus Rifty (KotEscobara coś napomknął, że ma plan kupić takie same, więc wierzę mu na słowo), nie mam pojęcia, czy karta graficzna naprawdę obsługiwała RTX, nie wiem nawet, w jaką grę tak do końca grałem. Ale było fajnie. Gość od stanowiska był naprawdę miły, a gra naprawdę fajna. Naprawdę. Z tego, co widziałem, przedmówca za dużo jej nie opisał, więc ja to pokrótce zrobię. Bierzesz pistolet, no i strzelasz do hordy zombie, do terrorystów, do drewnianego celu czy do czego tam chcesz. Mi to wystarczało, ale jak ktoś chciał pobawić się w jakieś modyfikacje broni lub coś w tym stylu, gość zatrudniony przez organizatorów Polish Game Festival przybiegał z pomocą (czyli radą co do gry). Widać, że koleś, o dziwo!, grał w tę grę, co się ceni :). Wychodzi na to, że ten gość był najlepszym punktem imprezy.

Co do turniejów e-sportowych, nie mam zbyt dużo do powiedzenia, bo mnie po prostu nie interesowały. Ten CSowy rzeczywiście wyglądał na dosyć profesjonalny - choć z drugiej strony nie mam żadnego porównania. Mniejsza. Gracze mieli ładne stanowiska, strefa, z której każdy mógł oglądać zmagania, też i - co ważne - obecni byli także komentatorzy. No fajnie, fajnie, ale średnio mnie to jakoś fascynowało :/. Odbywał się również “ostatni turniej w sezonie” w grze Fifa 19. Tu dostarczono już trochę więcej emocji (nawet biorąc pod uwagę to, że oglądałem same kwalifikacje). Miałem się nawet do nich zapisać, ale… jakoś sobie odpuściłem (lenistwo).

Więc tak - impreza nie była zła. Grało się całkiem przyjemnie, no i do tego za darmo :D I to jest chyba największy problem. Brak tu budżetu - kilka komputerów bez zbyt dobrych gier, kilka retro konsol podwędzonych od “męskiej strefy” Wisły Płock w miejscowej galerii i nic poza tym. Gdyby organizatorzy wprowadzili wejściówki, nawet po dziesięć złotych, znaleźliby jakichś sponsorów lub nawet ci obecni sypnęliby groszem, impreza stałaby się być może lepsza. Turnieje e-sportowe stały na wysokim poziomie i to się chwali, ale chciałoby się czegoś więcej. Zobaczymy jak będzie za rok, być może Gametofit będzie mieć w tę imprezę jakiś wkład.
I jeszcze jedno - choć bardzo dużo ludzi na miejscu nie było, dookoła kina oraz muzeum stało mnóstwo food trucków (naprawdę, chyba ponad pięć). Czy ktoś mi to wytłumaczy?

Wydarzenie oraz jego kolejne edycje można śledzić na stronie internetowej polishgamefestival.pl oraz na facebooku.

zobacz więcej kategorii
Zobacz także: