Interesujesz się grami wideo? Chciał(a)byś pisać artykuły, recenzje gier?

Zapraszamy Cię do naszego zespołu!

Więcej informacji

TOP 10 Najlepszych Need for Speedów

Zestawienie gier
Laguna
ℹ Nasz zespół składa się obecnie z 7 autorów. Szukamy osób, które interesują się grami wideo (pisanie tekstów, tworzenie filmów itp.) więcej informacji

Seria Need for Speed zadebiutował w roku 1994 i od początku został przyjęty na rynku wirtualnych wyścigów między tytułami takimi jak Ridge Racer, mimo że oferował zaledwie 8 samochodów, 7 tras i 4 tryby rozgrywki. Przenosząc się 28 gier i 1 film do przodu, produkcja EA jest jedną z najpopularniejszych gier wyścigowych na rynku. W 2017 roku ukazuje się Need for Speed: Payback, w którym mamy 74 auta oraz jedną z największych w serii lokacji, gdzie znajdziemy wszystko od południowoamerykańskich pustyń, przez tłoczne miasto i autostradę, aż do krętych ścieżek górskich. Przez te wszystkie lata seria jak wszystkie inne wieloletnie miała swoje wzloty i upadki spowodowane przez mniejsze i większe zmiany w mechanikach gry. Oto zatem 10 najlepszych odsłon Need for Speed w moim subiektywnym odczuciu.

Zasłużone 10 miejsce należy do Rivalsów, które wiele osób lubi, ale prawie nikt nie uważa za wyżyny serii. Gra nie posiada żadnej fabuły i jest prostą grą w kotka i myszkę między policją i „ścigantami” (uwielbiam tłumaczenia), w której stajemy po obu stronach. Dostajemy do dyspozycji 6 trybów gry, które zdecydowanie umilają odmóżdżanie się przy dynamicznych pościgach i szybkich samochodach - a szczególnie Ferrari, przywrócone do serii po 11 latach nieobecności. Jest to 20 odsłona serii, jednak nie jest często wspominana, a brak fabuły nie pomógł grze w zapisaniu się w pamięci.

Pomimo tego, że jest to szesnasta odsłona serii, trudno byłoby wskazać różnicę pomiędzy nią a Rivalsami poza brakiem samochodów Ferrari. Grafika była podobna, fizyka i sterowanie również, brak fabuły i nudne lokacje nigdy nie zostały uznane za zmianę w dobrym kierunku, a to, że gra zajmuję wyższą pozycję, wcale nie znaczy, że jest lepsza, po prostu nigdy nie myślałem, że ten system otrzyma swoją kontynuację w przyszłości, a szczególnie nie tak podobną.

Need for Speedy o podtytule Shift to gry, które podbijają ziemię niczyją mającą swoją niszę. Jest to bowiem coś pomiędzy arcadem a symulatorem (do którego nazwania stworzono dziś wymyślne słowo „simcade”), jednak w przeciwieństwie do innych temu podobnych dzieje się na torze. Dziś „simcady” to ogromna część rynku gier wyścigowych (nowsze Need for Speedy, Forza Horizon), z tym że pierwszy Shift wyszedł w 2009, a drugi w 2011. Rozgrywka jest wyjątkowo przyjemna. Gra posiada bardzo dobry system zniszczeń. Jako ogromny plus można zaliczyć to, że produkcja była przyjazna zarówno dla zaawansowanych wyjadaczy realistycznej jazdy ze sztuczną kierownicą wartą więcej niż ich faktyczne auta, jak i ludzi, którzy posiadają jedynie proste kontrolery. Z jednej strony dobra gra wyścigowa, prawdopodobnie najlepszy wybór spośród „simcade’ów” na torze, z drugiej jednak bardzo przeciętny Need for Speed.

Krótka, ale bardzo przyjemna gra, skupiona głównie na nikłej fabule z bezbarwnymi postaciami i brakiem jakichkolwiek zwrotów akcji. Nie było w niej ani wielu samochodów ani jakoś ponadprzeciętnie dużo tras, jednak sama fizyka jazdy była dość dobra, a wyścigi wystarczająco dynamiczne, by grę dało się lubić. Trudno raczej mówić o oddanej społeczności tej odsłony, ale na pewno ma swoich fanów.

Pro Street z 2007 roku jest prawdopodobnie najlepszym zagraniem marketingowym EA w całej historii serii Need for Speed. Były to lata, gdzie wyścigi uliczne były pod większym ostrzałem mediów niż zazwyczaj. Nie mi rozstrzygać, czy to dobrze, czy źle, bo nie jest to powód wspominania tego, powodem jest natomiast to, że elektronicy nie pozostali bierni i zrobili uliczne wyścigi, tylko że na torze. Coś, co dzisiaj jest jednym z elementów rozpoznawczych Forzy Horizon było pomysłem EA już w 2007 roku - wielka legalna impreza dla nielegalnych wyścigów. W grze co prawda nie uświadczymy żadnych pościgów, jednak jest tutaj bez wątpienia znacznie więcej do roboty niż w wyżej wymienionym Shifcie. Fabuła w grze istnieje, jednak nie można się po niej wiele spodziewać, ale nie tego oczekuje się od Need for Speedów. Oczekuje się za to dobrych wyścigów - a to Pro Street robi wystarczająco dobrze, by zająć szóste miejsce.

Przez większość jeden z najlepiej wspominanych Need for Speedów. Właśnie, wspominanych, ponieważ gdy odświeżamy ten tytuł doświadczamy klasycznego szoku nostalgicznego. Wspominaliśmy tę grafikę trochę lepiej, sterowanie też nie jest tak precyzyjne jak w naszej wyobraźni, a tuning to coś, o czym nawet nie pamiętaliśmy, bo w grze został zrealizowany dość beznadziejnie. Jednak gra miała spory wpływ na serię i działa się przed akcją z Carbona, a niektórzy ludzie nawet grają w nią po dziś dzień, więc miejsce w pierwszej piątce jest zasłużone.

Graficznie jest to jeden z najlepszych Need for Speedów, w którym gra zarówno samemu, jak i ze znajomymi sprawia naprawdę dużo radości, tuning był przyjemny, ale nie przytłaczający, a samochodów wystarczająco na długie godziny zabawy. Został jednak wydany w złym momencie, był to bowiem czas, kiedy Elektronicy byli postrzegani za większych błaznów niż teraz, i mimo że gra nie była zła, gracze szukali słabych punktów, które można zaatakować, a tym punktem był internet. Otóż aby móc grać nawet w kampanię solową w Need for Speedzie z 2015 roku trzeba było mieć stałe połączenie sieciowe, co stało się ogromną kulą u nogi tej odsłony.

Pierwszą trójkę otwiera najnowsza odsłona serii, szczycąca się jedną z największych map w całej jej historii, przewyższającymi konkurencję odgłosami silnika i wyjątkowo przyjemną fizyką jazdy, jednak, tak jak swój poprzednik, została wydana w złym czasie. EA wciąż jest na celowniku krytyków i graczy, a wyszydzanemu gigantowi growemu nie pomagają wywiady, które jedynie napędzają całą falę nienawiści.

Prawdopodobnie jeden z najulubieńszych Need for Speedów, którego społeczność wciąż jest zafascynowana odsłoną mającą już swoje lata i pokazującą skalę zmian w kulturze motoryzacyjnej. W grze nie uświadczymy Lamborghini czy Koenigseggów, tylko Hondę Civic i Peugota 206, tylko tym razem pokolorowanych na jaskraworóżowy kolor, z potrójnym spojlerem i neonowym podświetleniem. Gra niesamowicie przypomina pierwsze odsłony Szybkich i Wściekłych, które również czerpały z mody na pstrokate japońskie importy z wczesnych lat dwutysięcznych. Mimo lekko podstarzałej fizyki i grafiki gra jest wciąż przyjemna i wciągająca, nawet jeżeli jej fabuła nie jest na najwyższym poziomie.

Mój osobisty faworyt, jak i ulubieniec publiczności, kontynuacja Most Wanted z 2005, z samochodami podzielonymi na klasy, dynamicznymi wyścigami, rozbudowanym tuningiem, łączący kulturę minimalistycznych, jednokolorowych aut z posypanymi brokatem japońskimi tunerami. Fabuła jest dość krótka, chociaż ma ze 2 zwroty akcji, co czyni ją prawdopodobnie jedną z najlepszych w całej historii serii. Carbon jednak najbardziej błyszczy prezentowanymi mechanikami, niesamowitą jak na 2006 rok grafiką, która wcale się nie zestarzała, a fizyka jazdy bez problemu konkuruje z dzisiejszymi grami.

zobacz więcej kategorii
Zobacz także: