Interesujesz się grami wideo? Chciał(a)byś pisać artykuły, recenzje gier?

Zapraszamy Cię do naszego zespołu!

Więcej informacji

Finding Nemo - recenzja

Recenzja gry
Pieknykapec
ℹ Nasz zespół składa się obecnie z 7 autorów. Szukamy osób, które interesują się grami wideo (pisanie tekstów, tworzenie filmów itp.) więcej informacji

Szósta generacja konsol to czas, gdy firmy trzecie zaczęły się orientować, że na grach wideo to można jednak porządnie zarobić. Co to oznacza? To, że zaczęliśmy dostawać takie potworki jak Finding Nemo. Może się wydawać, że jest to kolejny masowo produkowany tytuł z tamtego okresu stworzony na fali ekscytacji filmem. Ja ją wspominam jednak z dużym sentymentem. W końcu twórca tej gry to nie byle kto - Traveller's Tales. To był jeszcze ten okres, gdy próbowali sił w różnych produkcjach (nie tylko oznaczonych tym charakterystycznym logiem LEGO, choć i z tym zdarzały się eksperymenty), mimo że wciąż z tego samego gatunku. Jakiego? - pytają niezaawansowani gamerzy. Logicznej platformówko-przygodówki dla dzieci. Chociaż - gdzie w wodzie platformy :D? Tak więc wracając do tematu - czym wyróżnia się ta produkcja? Naprawdę ciekawymi pomysłami. Nie ma jakiejkolwiek rutyny w poziomach. Każdy jest unikatowy i pomysłowy. Mamy tu dosyć duże lokacje, no i nie będziemy w nich iść tylko do przodu. Zawsze dzieje się coś ciekawego - a tu będziemy znajdować pod ziemią, a tu będziemy mieli rozwiązać zagadkę, by uwolnić koleżankę, a tu będziemy brać udział w wyścigu, a tu przejdziemy w inną perspektywę, by uciekać przed nurkiem. Z dzieciństwa pamiętam właśnie ten ostatni moment. Każdy miał swoje Resident Evil :). Ogólnie gra, której akcja rozgrywa się pod wodą, zawsze ma w sobie coś niezwykłego. W głębinach oceanu jest pełno bezpiecznych, barwnych miejscówek, jak i tych zimnych, w których poczujemy się niepokojąco samotni.

"Dobra, ale o czym ty w ogóle mówisz? Co to jest jakaś Subnautica". Nie, nie jest to jakaś wybitna gra. Nie macie teraz natychmiastowo przeszukiwać Allegro w poszukiwaniu jakiejś kopii bez pudełka z trochę uszkodzoną płytą za 5000 złotych. Po prostu jeśli macie gdzieś (chyba że macie ją gdzieś…) tę grę, to radzę zdmuchnąć kurz i sprawdzić jeszcze raz, bo jak dla mnie była całkiem dobra. Nie jest za długa, trwa jakieś pięć godzin. Chociaż oczywiście w tamtym wieku przejście duuużo dłużej mi to zajęło. Grafika jest ok, nie jakaś zachwycająca i z bladymi kolorami, ale to normalne dla PS2. Dobrze, że przynajmniej cutscenki nie są wyciętymi scenami z filmu. Wracając do PS2 - gra wyszła też na PC, Xboxa, Gamecuba oraz GameBoya Advance. A - no i na PC była w polskiej wersji językowej. Jeśli znajdziecie jakąś ostatnią kopię, możecie w takim razie dać zagrać dziecku. Chociaż ono pewnie w Fortnite woli grać. Ech...

zobacz więcej kategorii
Zobacz także: