Interesujesz się grami wideo? Chciał(a)byś pisać artykuły, recenzje gier?

Zapraszamy Cię do naszego zespołu!

Więcej informacji

Felieton - everything is a subscription

Pieknykapec
ℹ Nasz zespół składa się obecnie z 7 autorów. Szukamy osób, które interesują się grami wideo (pisanie tekstów, tworzenie filmów itp.) więcej informacji

Okazało się, że felieton to jedyna forma dziennikarska, która mnie jeszcze nie nudzi. Tak więc proszę o przygotowanie się na ich wysyp.

Abonamenty są wszędzie. Serio, ze wszystkich znanych form kultury jedynie książki i teatr są od nich dalekie. A reszta? W gry gramy w Game Passie, filmy oglądamy na HBO GO, muzyki słuchamy na Spotifyu, a komiksy będziemy czytać na DC Universe. Że przykład przesadzony. Jasne że przesadzony bo jeszcze pewnie nikt nie korzysta z tych usług jako jedynego dostępu do tych mediów, ale wszystkie są bardzo popularne (poza ostatnią, która jeszcze nie wyszła, ale prawdopodobnie też przyniesie twórcom duże $). Tak więc czy taki obrót spraw jest dla nas dobry, czy wręcz przeciwnie? Zapraszam do lektury.

Zacznijmy od gier, no bo o tym jest cały serwis. Jak je uzyskuję? Kupuję. Tylko i wyłącznie w pudełkach. Wtedy mam poczucie, że produkt rzeczywiście posiadam, a i można ładnie te opakowania kolekcjonować. Z Game Passa jednak jako dumny posiadacz Xboxa również korzystam. Czemu? Uważam tą usługę za po prostu fajną opcję sprawdzenia gry, takie rozwinięcie idei wersji demonstracyjnych. Twórcy gier jeszcze nie wysyłają nam do recenzowania hurtowo masy gier, więc kończę te gry, które mi się podobają. I te też kupuję, lubię mieć to co lubię zawsze pod ręką. Gdybym ukończył daną grę w Game Passie, a dalej go nie opłacał, nie miałbym tego odznaczenia na półce, że w grę naprawdę grałem, takie achivmenta, tylko że w prawdziwym życiu. Bo ja usługi Microsoftu nie mam ciągle. Moim zdaniem cena czterdziestu złotych jest za wysoka, jeśli Game Passa traktuję jako właśnie opcję do jedynie wypróbowania gier. Na szczęście ciągle są jakieś promocje, to korzystam. Jeśli w tym okresie gdy usługi akurat nie subskrybuję, chcę bardzo zagrać w którąś z gier, to jest sygnał by ją kupić. A tak nawiasem mówiąc to ci co mówią, że jest coraz mniej pudełek, to się mylą, bo wszystkie gry AAA dostają fizyczne wersje (pomijam kwestie indyków bo w te tak bardzo nie gram, chyba że bardzo fajne, ale te i tak w końcu dostają pudła, albo są gdzieś za darmo jak Celeste z Goldzie czy Super Meat Boy w Epicu). Wracając- a co z tymi dla których to Game Pass jest codziennym sposobem na granie? Dla mnie to bez sensu, bo co jeśli to grę z tej usługi wycofają z usługi (patrzę na ciebie Capcomie ze swoim Mega Man Legacy Collection)? Albo np. zabraknie internetu na przedłużenie usługi, a chciałoby się pograć? Trochę słabo. Dużo innych liczących się opcji abonamentowych dla gier ni ma. Origin Access i EA Access są spoko (szczególnie to pierwsze, bo tańsze i gry dużo lepsze), ale nie ma zbytnio żadnych przecen, a i gry są trochę nie dla mnie. Uplay Plus (słownie, z lenistwa) jeszcze nie ma, być może będzie fajne, lecz jeszcze nie wiadomo. A Humble Bumble Monthly ma super gry, ale trzeba kupować w dolarach, no i ja w ogóle mało gram na kompie, tzn. nie miałbym na te wszystkie produkcje czasu. Ja wiem, że narzekam, że gry są super, że poza tym są na zawsze o czym nie wspomniałem, ale no sorry- nie po drodze mi z tą usługą. Dobra, dalej.

Filmy, filmiki, filmidła. Długo Netflix miał monopol, ale jakoś teraz to się zmieniło. Nie mam żadnych dokładnych danych, ale mogę założyć, że teraz to HBO GO się wysunął na prowadzenie. Netflix urzekł użytkowników oryginalnymi serialami, ale ja jestem bardziej filmowy. Dlatego wybrałem HBO, tam jest dużo znanych obrazów, których na platformie konkurenta trochę brakuje. Korzystam na razie jeszcze z darmowego pierwszego miesiąca, ale późniejsza cena dwudziestu złotych nie wydaje się wygórowana. Tak więc w wolnym czasi oglądam sobie filmy, głównie nadrabiam zaległości, bo też najnowszych produkcji nie ma dużo. Mam za sobą na dzień dzisiejszy: Ciche Miejsce (naprawdę spoko) i Interstellara (Nolan tym razem przekombinował). O dziwo, znalazłem także czas na seriale. Jestem w połowie “Czarnobyla” i jestem bardzo zadowolony- nie jest to może poziom “Doktora Housea” czy “Rancza”, ale jest bardzo blisko ;). Dobra, ale to nie o tym jest rozmowa. Czy abonamenty mają szansę pokonać telewizję i kino? To pierwsze- raczej tak, wiele wytwórni filmowych powoli wycofuje się z dawania licencji na transmitowanie ich produkcji, na rzecz, oczywiście, usług. A co z kinem? W jego obronie będę stać do końca. Na razie jeszcze nie ma ono aż takiej konkurencji, filmy na HBO GO pojawiają się na nim przynajmniej dziesięciomiesięcznym opóźnieniem. Ale nawet gdy abonamenty staną się tak popularne, że wszystkie filmy na premierę będą na nich lądować, ja będę chodził do kina. W salach jest po prostu niepowtarzalny klimat- taki którego nie da się osiągnąć w domu przed telewizorem (i nie, nie chodzi mi o smród czyiś skarpet, bo to da się zasymulować także w zaciszu mieszkania :P).

Muzyka. No tak. W tym przypadku mamy chyba największy już monopol na rynku- wszyscy słuchają muzyki ze streamingu. Jest jeden jedyny powód ku temu- mobilność. Ale ktoś powie: “przecież empetrójki były już wcześniej”. A no były, też miały swoje pięć minut. Teraz jednak nikomu nie chce się kupować specjalnie odtwarzacza, “przecież każdy ma smartfon”, cytując pewnego człowieka z branży gier. A wiele stron z takowymi jest zawirusowane. Spotify, Deezer, czy Youtube Music (brrr…) są po prostu wygodniejsze. Ale czy to znaczy, że płyty się gorzej sprzedają? Tak, ale o dziwo nie tak drastycznie. Kolekcjonerzy, wiadomo, kolekcjonerami zostaną (kupiłem ostatnio płytę i tak z dwa razy odpaliłem, ale pięknie stoi na półce), ale nabywają je także “zwykli” słuchacze. Zgaduję, że w 90% przypadków chodzi po prostu o słuchanie w samochodzie, bo w tutaj włożenie płyty do odtwarzacza jest łatwiejsze :P (kabel z końcówkę minijack? A co to takiego?). No tak.

zobacz więcej kategorii
Zobacz także: