Interesujesz się grami wideo? Chciał(a)byś pisać artykuły, recenzje gier?

Zapraszamy Cię do naszego zespołu!

Więcej informacji

Forza Horizon 3 - recenzja

Recenzja gry
Pieknykapec
ℹ Nasz zespół składa się obecnie z 7 autorów. Szukamy osób, które interesują się grami wideo (pisanie tekstów, tworzenie filmów itp.) więcej informacji

”To najlepsza część serii!”- krzyknęła cała masa graczy zaraz po premierze Forzy Horizon 3. Muszę przyznać, że w tym tłumie byłem i ja. Jednak niedawno do trzeciej odsłony arcadowej wyścigówki wróciłem. I muszę przyznać, że jednak nie jest aż taka dobra.

Zacznijmy tradycyjnie od wyjaśnienia laikom o co tu chodzi. Forza Horizon to podseria Forzy Motorsport, w której bierzemy udział w festiwalu samochodowym Horizon. Jeździmy od wyścigu do wyścigu po dużym otwartym światem, słuchając w międzyczasie fajnej muzyki. W trzeciej odsłonie dla odmiany jesteśmy organizatorami festiwalu. Na dźwięk o tej zmianie po prostu podskoczyłem z radości. Tworzenie własnych wyścigów, ustalanie własnej muzyki w radiu, rekrutowanie członków zespołu… Ach! Jak ja lubię mieć nad wszystkim kontrolę w grach! Nie spodziewałem się wcześniej, że może to pasować do gry wyścigowej, jednak i tak to w końcu wyszło tak, że na grę bardzo czekałem. Niedawno do niej wróciłem przy okazji kupna Xboxa One. I proszę znowu przeczytać ostatnie zdanie wstępu

Wstęp jest po prostu super. Jedziemy tu raz “sobą”, raz jednym z członków naszego zespołu i tak na zmianę. Najlepiej, że każdy tu jedzie zupełnie innym samochodem, więc możemy się mniej więcej z każdym typem się obeznać. Kiedy dojedziemy już do miasteczka festiwalowego wybieramy swojego avatara oraz ksywkę (oczywiście Big Boss, pozdrawiam Quaza). Później nasza asystentka mówi nam już “pa, pa!” i wtedy wyruszamy w otwarty świat. Tylko, że niby co mamy w nim robić, skoro jesteśmy szefami festiwalu? Mimo powyższego faktu bierzemy udział we wszystkich wyścigach, w celu pozyskania fanów, ale chyba w tym rankingu się nie liczymy. No właśnie, i tu pierwszy minus- nie ma tu już takiego klimatu jak w pierwszej i powiedzmy drugiej części. Czasami nas jakiś samochód niby minie, ale w jedynce było to lepsze. Dobra, wracamy do wyścigów. Tu mamy za to jeden z największych plusów tej gry- tworzenie własnych zawodów. O matko, jakie dobre. Wielu recenzentów jakoś nie polubiło tego aspektu. Wielu wręcz mówiło, że jest to bardzo ograniczone. A ja wam mówię, że to spisek! Możemy ustawiać jakie samochody mogą brać udział (kraj, marka, przeznaczenie, rok produkcji), liczba okrążeń, stan pogody, pora dnia… Ja nie wiem czego chcieć więcej. Dobra, to jest super. Jednak gorzej już z samymi wyścigami. Jednej z niewielu rzeczy których mi brakowało w pierwszej części Forzy Horizon to rajdy przełajowe. I myślałem, że tutaj je dodadzą. I tak reklamowali. No i niby są. A jednak nie. Chociaż mamy tu otwarty świat, to nie możemy podczas wyścigu jeździć jak chcemy. Nie, nie możemy, bo zawsze musimy przejechać przez punkty kontrolne oznaczone dwoma zielonymi flagami. A jeśli tego nie zrobimy, to zostaniemy cofnięci, co prawie zawsze kończy się zajęciem ostatniego miejsca! No ja nie mogę! Wiecie jakie to wkurzające? Bardzo. Dobra, to może żeby ochłonąć posłuchajmy jakiejś dobrej muzyczki. Jedna wkurzająca, acz nie aż tak ważna zmiana- radio jest domyślnie wyłączone, więc pewnie nie będziecie o nim w ogóle pamiętać. Cieszy bardzo poszerzenie liczby stacji do aż dziewięciu. Wcześniej mnie interesowało tylko Horizon Rocks, teraz mamy jedno z muzyką indie oraz jedną z metalem i posthardcorem. Słuchałem obu zamiennie, acz częściej chyba jednak pierwszego (faworyt- Caught By My Shadow Alberta Hammoda Jr.). Może soundtrack jest delikatnie słabszy od poprzedników, ale to nieznacznie. Dobra, to teraz może jakiś plus. Jest nim piękna mapa świata. No po prostu idealna. Australia jest idealnym miejscem na grę wyścigową, mamy tu góry, lasy, doły, jeziora i pustynie. Po prostu super. Swoją drogą- bardzo śmieszyła sytuacja, że wszyscy recenzenci kiedy wyszła FH3 tak samo jak ja chwaliła zróżnicowanie świata. A po premierze FH4? Że twórcy wtedy przesadzili i lepszy jest bardziej jednolity styl. Taki paradoks. Wracając- a co na tej mapie mamy? Jest całkiem dużo aktywności: od wspomnianych wyścigów, poprzez pokazy, strefy driftu, wyścigi z kierowcami by dołączyć ich do naszej ekipy i bardzo ciekawe wyzwania po pojedynki. I tu się zatrzymamy bo to bardzo fajna rzecz. Wybieramy poziom trudności, a gra losuje nam z internetu odpowiedniego ducha gracza. Ścigamy się z nim na krótkim zamkniętym torze. Za każdym razem kiedy nie uda nam się wygrać, od razu za linią mety zaczyna się druga próba. Wtedy my już jesteśmy rozpędzeni, a przeciwnik dopiero startuje. Nie wiem jak ktoś wpadł na tak genialny pomysł, ale świetnie zapobiega tu w kółko powtarzaniu jednego wyścigu. Kiedy uda nam się wygrać internet znajdzie nam kierowcę z dokładnie takim czasem jak my, więc by zwyciężyć ponownie będziemy musieli pobić własny rekord. A powyższy system się bardzo przydaje, ponieważ poziom trudności jest bardzo nierówny. Różnica między pojedynczymi poziomami zaawansowania jest ogromny, a nawet różne wyścigi.

Ogólnie nie jest to zła gra. Ba, jest nawet dobra, lecz mnie, fana serii, bardzo wiele zmian zdenerwowało. Nie wiem skąd takie wysokie oceny dla gry, acz według mnie się nie należały. Dużo bardziej wolę część pierwszą, aktualnie dla mnie jedną z lepszych gier historii.

zobacz więcej kategorii
Zobacz także: